Do wiary najbliżej mi było przez fizykę. Jestem inżynierem, pasjonatem kosmologii i prawdę mówiąc wiele zjawisk przyrody pokazuje mi, że Ktoś musi tym wszystkim kierować. Wielki Wybuch, który miał miejsce około 14,6 mld lat temu jest jakimś rozwiązaniem mówiącym o powstaniu świata, ale Ktoś musiał dać ten pierwszy kopniak, żeby ta materia skondensowana w takim małym ziarenku całego wszechświata nagle mogła wybuchnąć. Bóg musi być! I to jest jeden powód dla którego wierzę i dla którego chciałem przyjąć chrzest. Drugi jest taki: życie związane jest z nauką, ale nie mogło powstać samo z siebie. Nie mogło powstać z martwych, nieżywych, nieorganicznych atomów, bo to co nieożywione nie potrafi się rozmnażać, nie potrafi się duplikować. Do powstania komórki musiał przyczynić się Bóg. Musiała być jakaś Istota, która natchnęła te atomy, by mogły rozwinąć się w życie.

Dlaczego przyszedłem po chrzest do Kościoła katolickiego? Prawdę mówiąc, dużo rzeczy jest z tym związanych. Żyjemy w kraju katolickim – jest to jakiś bodziec do tego, by przyjąć tę wiarę. Gdybym urodził się w Arabii Saudyjskiej to pewno byłoby inaczej, ale cieszę się, że urodziłem się w Polsce, i że akurat na Kościół katolicki trafiłem, bo wydaje mi się, że tu właśnie jest pełnia prawdy. To właśnie w tej wspólnocie odkrywam prawdziwe życie chrześcijanina i wiele szczegółów z takim życiem związanych. Chrześcijanin nadstawia drugi policzek, nie jest zaborczy, oddaje swoje życie dla dobra innych. Piękne w takim życiu jest to, że nie jesteśmy butni. Czasem nie osiągamy zbyt wiele w tym życiu, ale mamy swoją pokorę, która potrafi katolików związać razem, która pozwala żyć wspólnie.

Jak wyglądało moje przygotowanie do przyjęcia chrztu świętego? Cyklicznie odbywały się rozmowy i katechezy. W tych zajęciach podobało mi się to, że miałem pewną konfrontację z kapłanem prowadzącym. Mogłem zadawać mu pytania, czasami nawet te niewygodne, ale widząc, że odpowiedzi na te pytania zawsze są zgodne z Pismem Świętym byłem przekonany o ich słuszności. Pismo Święte jest dla mnie bardzo ważne, bo jestem dociekliwy. Otworzenie go, przeczytanie tekstu, wspólna interpretacja są dla mnie podstawą, ale najbardziej podobało mi się w tym wszystkim to, że to były autentyczne rozmowy poparte dowodami i faktami. Chciałem tylko dotrwać do końca przygotowań. Wiedziałem, że tu się nic nie zmieni, że dotrwam. A potem już tylko żyć! Żyć w Kościele!